Przykro nam, ale strona wymaga włączonej obsługi JavaScript.

burmistrz Giżycka, Wojciech Karol Iwaszkiewicz

Czas na pozytywne zmiany!

Historia w (co najmniej) 5 kwartach. Świetny jubileusz giżyckiej koszykówki!

Wojciech Iwaszkiewicz, 9 lipca 2017

Na "Vigorsów" po prostu się chodziło i wypadało chodzić. Pamiętam, jak regularnie brakowało miejsc w szczelnie wypełnionej hali wojskowej przy Alei Wojska Polskiego, a całe miasto czekało na wynik kolejnego meczu. "Vigorsi" to było niewątpliwie coś więcej niż drużyna koszykówki. To było zjawisko i nadzieja na sportowy sukces. I gdy wszystko, jak się wydawało, szło w dobrym kierunku - coraz wyższe miejsca w ligowej tabeli i baraże o II ligę... zespół zawiesił swoją działalność. Jak się miało okazać - na 20 lat.

Wczoraj ekipa Selwiny Nowakowskiej spotkała się ponownie po ćwierćwieczu, aby przede wszystkim otworzyć nowy rozdział giżyckiej koszykówki. "Vigorsi" przygotowali wszystko perfekcyjnie - w tym boisko na plaży, które miało być areną najważniejszych wydarzeń. Szkoda, że pogoda nieco pokrzyżowała plany, ale i tak trzeba przyznać, że impreza była niesamowita i bardzo udana. Było wszystko - streetball, specjalnie wydana monografia pod redakcją Bogusława Zawadzkiego (na co dzień redaktora "Mojego Giżycka"), Kacpa Challenge i mecz gwiazd. I co dla mnie było dużym zaskoczeniem - powołanie do składu ekipy profesjonalistów, bowiem ostatni raz z koszykówką miałem do czynienia w liceum na lekcji wf-u, i to na poziomie zaliczenia dwutaktu i rzutów osobistych. A tu miałem wyjść na boisko u boku takich zawodników jak np. Cezary Trybański (pierwszy polski zawodnik w NBA), Mike Taylor (amerykański trener Reprezentacji Polski), Filip Dylewicz (m.in. Trefl Sopot), Michał Hlebowicki (AZS Politechnika Kraków) czy Kacper Lachowicz (znany jako Kacpa - organizator bardzo ciekawych wydarzeń koszykarskich).

Muszę jednak przyznać, że wszystko ułożyło się bardzo dobrze. Atmosfera była znakomita, a ja nawet zdobyłem swoje pierwsze 4 punkty w życiu w oficjalnym meczu. :) Ale cóż się dziwić - u boku takich kolegów z drużyny... ;)
Gratuluję "Vigorsom" i przede wszystkim trenerce Selwinie Nowakowskiej i giżyckim fanom basketu pomysłu oraz realizacji imprezy. Wielu osobom zabrakło słów do komplementowania. W sumie mnie również - ale to sobie uzgodniliśmy z trenerką w rozmowie po meczu. ;) Myślę, że warto by było powtórzyć giżyckie święto koszykówki. Szkoda, że pogoda wymusiła zmianę scenariusza i najważniejsza część imprezy musiała się odbyć na hali. Jestem przekonany, że nad jeziorem byłoby jeszcze bardziej widowiskowo. Może zatem za rok?

Na plaży.

Kacpa Challenge.

Tomasz Barczak ("szef" kibiców Vigors) i Mike Taylor.

Podziękowanie dla Selwiny Nowakowskiej. Zasłużone.

Wyjątkowe akcje przez cały mecz.

Uroczyste przekazanie tradycji "Vigorsów".