Przykro nam, ale strona wymaga włączonej obsługi JavaScript.

burmistrz Giżycka, Wojciech Karol Iwaszkiewicz

Czas na pozytywne zmiany!

Historia turbinowa w kilku aktach czyli jak z tym rondem było… Akt pierwszy: „16 milionów”

Wojciech Iwaszkiewicz, 12 września 2017

Choć plac budowy został przekazany w maju, dopiero teraz można uznać, że budowa ronda na ul. Obwodowej / Świderskiej ruszyła w pełni oficjalnie i z dużo większą intensywnością. Można zatem przyjąć, iż weszła w tak dalece zaawansowaną fazę, że jej pozytywne zakończenie jest przesądzone. Kiedyś obiecałem Państwu, że gdy zostanie wbita pierwsza łopata, opiszę w kilku zdaniach, jak z tym rondem (turbinowym) było... A jest o czym pisać i nie tylko w "kilku zdaniach", bo o sprawie krążą różne "legendy" i narosło wiele mitów... ;)

Po dwóch latach załatwiania wielu trudnych i skomplikowanych spraw, mogę zdecydowanie stwierdzić, że co najmniej trzech rzeczy nie chciałbym w życiu robić ponownie: zdawać matury z j. polskiego w starym systemie, zdawać egzaminu z biochemii i przechodzić procedury budowy ronda na ul. Obwodowej / Świderskiej. Presja była bardzo duża, a do pokonania wiele poważnych przeszkód. A wszystko to w kontekście publicznej deklaracji 16 mln zł, rzekomo zarezerwowanych na tę budowę. Jak było naprawdę?

Skoro były pieniądze, dlaczego nie było budowy?

Zaraz po wyborach jedna z gazet zadała pytanie o to, czy w Urzędzie jest jakikolwiek ślad po tych "słynnych" pieniądzach. Jedyna prawdziwa i oczywista odpowiedź mogła brzmieć tylko w jeden sposób: "nie ma". Z kilku powodów: po pierwsze głównym inwestorem miała być Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (co chyba było jasne od początku; Miasto i Gmina tylko współfinansują tę inwestycję), a po drugie: Urząd Miejski nie był stroną korespondencji między Ministerstwem a GDDKiA. W żaden sposób zatem nie można było potwierdzić tej informacji. Zresztą w obliczu tak wielu braków jak np. dokumentacja projektowa, decyzja środowiskowa, wzruszenie Rozporządzenia Dyrektora RZGW, wyłączenie terenów wojskowych, uzyskanie decyzji ZRID... same pieniądze były tak naprawdę bez znaczenia... (pisałem o tym na blogu radnyIwaszkiewicz.pl i zawsze można to sprawdzić). W takiej sytuacji można było śmiało deklarować i 160 mln, bo bez zebrania wymaganej dokumentacji i tak by żadnej budowy nie było. A załatwienie tego wszystkiego zajęło nam... 2 lata. I za skompletowanie tej dokumentacji odpowiadał... burmistrz. :) Zresztą było to zgodne z moją deklaracją: "Rozdzielimy projekt przebudowy DK 59 oraz DK 63 na dwa etapy i przyspieszymy budowę ronda na skrzyżowaniu z ul. Świderską".

Główne osoby tej historii

Jest jednak kilka kluczowych osób w tej całej historii. Pierwszą z nich jest Pan Janusz Cichoń - ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. Z Panem Ministrem o tej sprawie rozmawiałem kilkakrotnie i za każdym razem ta kwota była potwierdzana. Jednak cały czas potrzebna była dokumentacja, a to wymagało czasu..., którego nie mieliśmy zbyt wiele. O tych ustaleniach mówiłem podczas sesji Rady Miejskiej.

W 2015 roku następuje dość istotna zmiana na szczeblach rządowych. Sformułowanie "dość istotna zmiana" można uznać nawet jak swego rodzaju eufemizm. Realnie to nastąpiła "rewolucja", bowiem chyba po raz pierwszy w historii Polski po 1989 roku w zasadzie jedno ugrupowanie polityczne uzyskało większość w sejmie, senacie i z list tego ugrupowania został wybrany Prezydent. Oczywistym jest, że wcześniejsze ustalenia niekoniecznie musiały być utrzymane... Każdy realnie stąpający po ziemi, wie, co to oznacza...

I tutaj pojawiają się dwie kolejne kluczowe osoby. Pierwszą jest Pani Senator Małgorzata Kopiczko, która już kilka tygodni po wyborach odwiedziła mnie i zadała ważne pytanie: "Jakie są (moim zdaniem) najważniejsze do rozwiązania problemy społeczne Giżycka?". Wśród wymienionych była również kwestia dokończenia sprawy ronda. Od tego momentu Pani Senator mocno zaangażowała się w wiele giżyckich kwestii oraz regularnie informowała mnie o sytuacji i postępach w sprawie. Można nawet powiedzieć, że była takim dobrym duchem tej historii. Dziękuję! :)

Drugą kluczową osobą jest Pan Minister Jerzy Szmit. To w zasadzie od Jego decyzji zależała przyszłość tej inwestycji. A problemy pojawiały się regularnie. Jednym z poważniejszych był... jakby brak kilku milionów do obiecanych rzekomych 16..., bowiem po otwarciu ofert w I postępowaniu, okazało się, że na ten cel zarezerwowano nie 16 000 000 zł..., a jedynie nieco ponad 12 500 000 zł. To chyba jednoznacznie świadczy o tym, że owe 16 mln było tylko niepotwierdzoną albo niestabilną deklaracją.


fot. Rejestr ofert | GDDKiA w Olsztynie

W tym momencie, aby inwestycja mogła być zrealizowana, potrzebne było ogłoszenie II przetargu i ew. zwiększenie kwoty przeznaczonej na to zadanie. I tak też się stało. W II postępowaniu najkorzystniejsza oferta opiewała na ponad 15 mln, ale dzięki zwiększeniu środków przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przetarg można było rozstrzygnąć i wybrać wykonawcę. Dziękujemy!

W całej tej historii oczywiście nie można zapomnieć o pracownikach i Dyrektorze olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - Panu Mirosławie Nicewiczu oraz pracownikach Urzędu Miejskiego czy Starostach i ekipie Zarządu Dróg Powiatowych. Tym osobom poświęcę jednak pozostałe akty tej historii. Każda z tych osób i instytucji odegrała istotną rolę. Tak na marginesie to dość groteskowo wyglądają dziś ludzie, którzy albo z tą sprawą nie mieli nic wspólnego, albo przeszkadzali jak mogli, a dziś pozują bez zażenowania do zdjęć przy każdej okazji. :) To jest, moim zdaniem, nie tylko dość egzotyczne, ale także nieuczciwe wobec ludzi, którzy harowali w tej sprawie przez 2 lata, aby w ogóle możliwa była budowa. O tym więcej napiszę w kolejnych aktach, bo któż by chciał tyle czytać na raz... ;) A będzie o czym: dokumentacja techniczna, tereny wojskowe, ujęcia wody, decyzja środowiskowa... Ufff... Sam czasem nie wierzę, że to wszystko udało się w tak relatywnie krótkim czasie załatwić...


Podsumowanie aktu pierwszego

Na początku tej kadencji w zasadzie nic nie było w tej sprawie przygotowane. Dokumentacja na całą obwodnicę była w rozsypce, choć tworzyła się prawie 10 lat... Istniała natomiast publiczna deklaracja 16 mln. Fakt - to już coś, ale bez zebrania wielu koniecznych dokumentów, budowa była po prostu nierealna. To tak jakbyście Państwo mieli obiecane pieniądze na budowę domu od bogatego wujka, lecz nie mając ani projektu, ani koniecznych pozwoleń na budowę, nic by te pieniądze nie znaczyły. Do tego wujek zawsze może zmienić zdanie... i dać komuś innemu w rodzinie, np. temu, kto dokumentację i pozwolenia posiada... Tak to z tymi milionami było...