Przykro nam, ale strona wymaga włączonej obsługi JavaScript.

burmistrz Giżycka, Wojciech Karol Iwaszkiewicz

Czas pozytywnych zmian!

Fortel czy (i) prowokacja?

Wojciech Iwaszkiewicz, 14 marca 2018

Docierają do mnie sygnały, które jednoznacznie wskazują chyba na jakąś rosnącą temperaturę przedwyborczą. :) Świadczy o tym nasilenie pewnych zjawisk, na które często nie warto reagować, jednak w tym wypadku wydaje mi się, że sprawy chyba dojrzały do tego, aby je skomentować i stanąć w obronie nie tylko osób, które skrzywdzono, ale ponownie po stronie szkoły!
Niektórzy te sprawę nazywają fortelem, inni manipulacją lub polityczną prowokacją. Sądzę, że każdy ma po trosze racji... Zmontowany i zamieszczony na portalu społecznościowym film z dwóch sesji (jedna z 2014 roku, druga z 2018 roku), choć w cytowanych słowach bardzo podobnych, to jednak w sytuacjach diametralnie różnych.

Najważniejsze fakty

  • należy zwrócić uwagę, że już sam sposób (a w zasadzie kopia z 2014 roku) wniosku o zmianę porządku obrad wskazuje, że prawdziwą intencją nie była troska o sprawy szkoły
  • wykorzystano mój wizerunek, chociaż nie zajmowałem w tej sprawie żadnego stanowiska, ani nie głosowałem
  • nie można także przypisać sposobu głosowania żadnej grupie radnych.

    Podsumowując:

    PIS - 1 za
    GPO - 5 za / 7 przeciw
    Razem - 6 przeciw
    Korwin - 1 za

  • Przewodniczący Rady Miejskiej udzielił głosu co najmniej dwóm osobom z przybyłych na sesję. Jedną z nich była Pani... z Katowic, a drugą okazała się być kandydatka na dyrektora szkoły. Warto zauważyć, że akcja ta odbywała się już po złożeniu ofert i powołaniu komisji konkursowej, do której byli powołani również radni. Kontynuowanie tej dyskusji mogłoby być zatem odebrane jako wpływanie na wynik konkursu jeszcze przed jego otwarciem. Rolą Przewodniczącego było zatem zadbanie o jak najobiektywniejszy przebieg konkursu i zachowanie powagi obrad.
  • Przewodniczący Rady zarządził przerwę, aby goście mogli przemyśleć tematykę wystąpienia, ponieważ do tego czasu osoby przybyłe na sesję nie były przygotowane do merytorycznej dyskusji. Pierwotnie oświadczyły, że przyszły w sprawie szkoły, po czym stwierdziły, że problemem są wynagrodzenia i stosunki na linii pracodawca - pracownik (to nie jest kompetencja Rady, lecz sądu pracy i PIP, ew. Kuratorium), po czym zaproponowały dyskusję na temat... psich odchodów i fundacji na rzecz szpitala. I dopiero w takiej sytuacji, po bodajże godzinnej dyskusji, Przewodniczący postanowił nie udzielać głosu na sesji, zapraszając jednak przybyłych na posiedzenie Komisji Spraw Społecznych (termin jeszcze w marcu, ale co ważne - po konkursie na dyrektora).

Warto również podkreślić, że udzielenie głosu przez Przewodniczącego nie jest obowiązkowe i podlega każdorazowo indywidualnej ocenie. Nie da się przecież porównywać żadnych sytuacji i trudno przyjąć tezę, że wszystkie publiczne wystąpienia są słuszne i pożądane, bowiem – przez przerysowanie – można wyobrazić sobie sytuację, że na sesję przybędą osoby propagujące ustrój totalitarny np. faszyzm i poproszą - ot tak, o udzielnie głosu. Zmontowana w ten sam sposób odmowa, miałaby przecież wówczas identyczny wydźwięk. Ale czy odmowę tę nie należałoby uznać za słuszną?

Reasumując: cieszę się, że kolejny raz ktoś wzoruje się na mojej postawie, jednak muszę stwierdzić, że chyba nie do końca wszyscy rozumieją, na czym polega różnica tych dwóch sytuacji. W 2014 roku na sesję przyszli zapowiedziani mieszkańcy, aby poruszyć ważną kwestię społeczną leżącą w kompetencjach samorządu. W drugim przypadku - wszystko na to wskazuje, że była to zaplanowana i zaaranżowana akcja polityczna przeprowadzona pod płaszczykiem rzekomej troski o losy szkoły. Hmmmm... może pomysł pod kryptonimem "łapanka za słówka" jest dość oryginalny i może wywoływać nawet pewien uśmiech (czemu nie...), jednak zastosowany w tak delikatnym kontekście, moim zdaniem raczej kompromituje pomysłodawcę. Czy każdy kolejny wniosek uzasadniany w podobny sposób od tej pory należny traktować jako kolejną prowokację? Ja nie akceptuję takiego postępowania, szczególnie że wykorzystano do tego celu szkołę i jeszcze w kontekście konkursu na jej dyrektora...

Dla porządku zamieszczam poniżej moją wypowiedź z tej samej sesji, ponieważ moi adwersarze najwyraźniej o niej zapomnieli... A wydaje mi się szczególnie ważna i odnosi się wprost do tej sytuacji (czas trwania nagrania 5.55).