Przykro nam, ale strona wymaga włączonej obsługi JavaScript.

burmistrz Giżycka, Wojciech Karol Iwaszkiewicz

Czas pozytywnych zmian!

Problem czy prowokacja?

Wojciech Iwaszkiewicz, 19 kwietnia 2018

Podobno od wojny nikt nie zajmował się tym terenem. Choć to teren dawnego cmentarza chyba od stuleci wykorzystywany jako trakt pieszo - jezdny, o czym świadczy wybudowanie budynków plebanii i dawnej szkoły. Przystępując do prac mieliśmy świadomość, że pod nawierzchnią można natknąć się na szczątki byłych mieszkańców, więc zgodnie z zasadami zatrudniliśmy nadzór archeologiczny. Często bywam na tej budowie i w większości przypadków spotkałem tam archeologa lub inspektora nadzoru. Uczuliłem pracowników, że teren budowy jest wyjątkowy i żeby mieli odpowiednią wrażliwość przy prowadzonych pracach. Od początku byłem też w kontakcie z ks. K. Borkowskim i na każdy Jego sygnał była reakcja. Dziękuję również radnemu J. Sekcie i dr. R. Kempie za pomoc i przekazywanie informacji na bieżąco.

Na budowie popełniono jednak pewien błąd, lecz nie leży on po stronie pracowników Urzędu. Błąd wynikał w sumie z pewnej logiki inwestycyjnej, ponieważ PWiK chcąc uporządkować sprawę sieci znajdującej się pod ziemią (aby nie rozbierać - być może niedługo - nowo wybudowanej nawierzchni) wykonał zbyt głęboki wykop. Stało się to dwukrotnie podczas szukania rury. Ostatecznie wykop zasypano i zaniechano prac. Tak się jednak składa, że wykonawcą robót przy kościele i na boiskach SP Nr 4 jest ta sama firma. Postanowiono wykorzystać część zbędnego materiału z palcu Grunwaldzkiego na wbudowanie go w system kanalizacji deszczowej przy "Czwórce". Ja jednak zapewnia, jest mało prawdopodobne, aby wraz z materiałem mógł przewieźć jakąkolwiek kość, rzekomo znalezioną na budowie boisk. To jest tym bardziej nieprawdopodobne, że materiał był od razu wbudowywany w wykopie, zagęszczany i zasypywany. Nikt zatem nie mógł znaleźć żadnej kości na leżącej na budowie. Dzisiaj odbyła się także kontrola na tej budowie z udziałem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Przeszukano wszystkie urobki ziemne. Nie znaleziono niczego, co by wskazywało na przemieszczenie z terenu budowy na placu Grunwaldzkim.

W tej sprawie zadziwiające jest to, że "znalazcą" owej ludzkiej kości jest historyk, muzealnik i osoba wcześniej pracująca przy robotach archeologicznych. I tak świadoma osoba, zamiast powiadomić policję, zabezpieczyć znalezisko, wchodzi na teren budowy, zabiera kość i niesie przez pół miasta, aby oddać księdzu... Jakoś mi to nie pasuje...


Pragnę też Państwa zapewnić, że aby ponownie pochować znalezione szczątki, zamówiliśmy specjalne skrzynie i planowaliśmy ekumeniczny pochówek w ossuarium po zakończeniu prac. Sądzę, że to miejsce zasługiwało także na nowy wygląd. Często otrzymywałem skargi na to, że jest tam ciemno, niektórzy wykorzystują też ten teren do niespecjalnie reprezentacyjnych celów. Teraz będzie czysty, nowy i oświetlony. Do tego trzeba jednak przeprowadzić prace zimne. Są one prowadzone pod nadzorem archeologa, a popełniony błąd można też tłumaczyć wolą zapobiegania koniecznością rozbiórki nowo ułożonej nawierzchni. Takie też często mamy oczekiwania, aby przy jednych pracach wykonać wszystkie konieczne roboty ziemne, aby nie rozkopywać świeżo ułożonych nawierzchni.