Przykro nam, ale strona wymaga włączonej obsługi JavaScript.

burmistrz Giżycka, Wojciech Karol Iwaszkiewicz

Czas pozytywnych zmian!

70 lat minęło…

Wojciech Iwaszkiewicz, 16 września 2015

Jak ten czas szybko leci… Wydaje się, że było to tak niedawno, a otrzymawszy zaproszenie na obchody jubileuszu I Liceum Ogólnokształcącego, zdałem sobie sprawę, że minęło już ponad 20 lat od czasu, gdy odebrałem świadectwo maturalne. Cztery lata spędzone w murach I LO są jednak tylko małą częścią bogatej, bo już 70-letniej historii Szkoły, którą będzie okazja powspominać w najbliższy weekend.

Pamiętam egzaminy wstępne. Słoneczny czerwiec, ławki w auli ustawione równiutko w kilku rzędach, niczym na placu defiladowym. Wygląda to groźnie… Panuje atmosfera poważnego egzaminu; a może mam tylko takie wrażenie, bo to w zasadzie pierwszy egzamin w życiu. Na korytarzu spotykam wyluzowanego chłopaka w sandałach, który później okazuje się być moim kolegą z klasy. Wchodzimy do auli, za mną siada Magda, która ciągle dopytuje, czy na pewno jestem dobry z „matmy”. Czy ja wiem… Damy radę. Magda też okazuje się być dobra i bez kłopotu dostajemy się do klasy biologiczno – chemicznej.

W klasie od razu jakoś zaczynamy się dobrze dogadywać, choć pochodzimy z różnych szkół i z różnych części nie tylko miasta, ale i województwa (wówczas suwalskiego; ktoś pamięta?). No, może nie wszyscy, bo z mojej byłej szkoły jest „Dziki”, „Szczota” i dwie Anki, a z byłej klasy „Pikciu” i Agnieszka. Na początku nauczyciele próbują nas ostro przestraszyć. Obowiązkowo o 7:50 w szkole (po tej godzinie drzwi są zamykane, a spóźnieni odnotowani), tarcza ma być przyszyta, a kurtka w szatni.

Pomimo wszystkich tych, wydawałoby się, reżimowych zasad nie czujemy się jakoś szczególnie zniewoleni. Od razu zapisujemy się do „Dreptusiów” by z profesorem Tadeuszem Niedźwieckim „podreptać” do Kronowa. Organizujemy sobie życie w szkole i poza nią, choć często to jest… boisko szkolne. Poza tym jakiś biwak klasowy, rejsik, a to meczyk, a to koncercik… Nie było „komórek”, „tabletów” i innych gadżetów, to trzeba było coś robić… Coś się musiało dziać.

W sobotę pójdę do Mojej Szkoły, aby usiąść w „Dziesiątce” na swoim miejscu, zobaczyć nasze freski na ścianie (podobno wciąż istnieją – to te „IVc Oh Yeah!”), ale przede wszystkim spotkać się z nauczycielami i „starymi” (cudzysłów oczywiście zamierzony) znajomymi. Wielu co prawda spotykam na co dzień, np. moją wychowawczynię – Panią Elżbietę Leśniewską czy obecną Panią Dyrektor, a ówczesną moją nauczycielkę od języka polskiego – Panią Iwonę Rosę, ale wielu osób nie widziałem od lat… Co się stało z naszą klasą… „Mike” gdzieś na Wybrzeżu, „Dziki” i Sylwia zagranicą, „Peter” podobno w Berlinie, „Marceli” w Białymstoku (ale wpada często do Giżycka), Maciek w Olsztynie, „Pikciu” za oceanem, Kaśka coś robiła kiedyś w Kancelarii Sejmu, Anka w Lubuskiem, „Johnny” pilnuje granic, „Popiel” szkoli piłkarzy po świecie… Silna reprezentacja mieszka jednak w Giżycku: na pewno Magda, „Ema”, Beata, Agnieszka… i ja. Wojtek i Alicja chyba w Węgorzewie, a Dorota pod Mikołajkami. Pewnie się zobaczmy…


18 września 2015 r.

12.00 – przemarsz młodzieży pod pomnik W. Kętrzyńskiego
12.30 – występ młodzieży na Pasażu Portowym
19.00 – koncert na Pasażu Portowym

19 września 2015 r.

10.00 – msza w Sanktuarium Św. Brunona
11.00 – oficjalne uroczystości w auli I LO połączone ze zwiedzaniem szkoły
19.00 – bal absolwentów